Patron szkoły

 

PATRON GIMNAZJUM

 Dzieciństwo i młodość Karola Wojtyły.

,,Moje lata dziecięce zostały wnet naznaczone utratą osób najbliższych. Najprzód Matki, która nie doczekała dnia mojej Pierwszej Komunii Św.(…). Matkę straciłem jeszcze w wieku 9 lat  i dlatego mniej ją pamiętam(…). Ona chciała mieć dwóch synów: lekarza i księdza’’.

Karol Józef Wojtyła urodził się 18 maja 1920 r. w Wadowicach. Dokładnie tego samego dnia, kiedy Józef Piłsudski powrócił triumfalnie z frontu ukraińskiego do Warszawy  Był drugim synem Karola Wojtyły seniora i Emilii z Kaczorowskich. W księgach parafialnych zanotowano, że został ochrzczony 20 czerwca 1920 r. i otrzymał imiona Karol Józef. Karol po ojcu, Józef po marszałku Piłsudskim, Józefie z Nazaretu i swoim wuju. Rodzicami chrzestnymi byli sklepikarz Józef Kuśmierczyk i Maria Wiadrowska.

Rodzina Wojtyłów żyła skromnie, utrzymując się z pensji ojca, który pracował jako urzędnik w Powiatowej Komendzie Uzupełnień. Matka pracowała dorywczo jako szwaczka  i zajmowała się wychowaniem dzieci. Brat Edmund, starszy od Karola o 14 lat, uczył się w wadowickim gimnazjum , a później studiował medycynę w Krakowie. Dzieciństwo Lolka, bo tak nazywano Karola, było bardzo podobne do życia jego rówieśników. Wypełniała je gra w piłkę nożną, początkowo na pozycji obrońcy, później w roli bramkarza. Spośród wielu dziedzin sportu, Karol szczególnie polubił saneczkarstwo, hokej i jazdę na nartach. Nie można jednak powiedzieć, że młody Karol mógł rozwijać swoje pasje, gdyż dzieciństwo chłopca zdominowała choroba matki. Emilia  Wojtyła była kobietą niedomagająca i słabą. Dnia 13 kwietnia 1929 r. trafiła do szpitala i zmarła. Miała 45 lat. Jako przyczynę śmierci Emilii podano ,,zapalenie  serca i nerek’’. Po latach Karol napisze wzruszającą strofę: ,,Nad Twoją białą mogiłą, o matko, zgasłe Kochanie – za całą synowską miłość modlitwa: Daj wieczne odpoczywanie’’.

Więzi Karola z bratem Edmundem były bardzo bliskie. Mimo rozłąki spowodowanej studiami Mundka w Krakowie, bracia spędzali ze sobą każdą wolną chwilę. Mieli czas na piłkę, chodzenie po górach i inne formy sportu. Sielanka nie trwała długo. Minęły trzy lata od  śmierci matki i nagle umiera Edmund Wojtyła. Młody lekarz zaraża się szkarlatyną od pacjentki. Dla Karola ta śmierć była prawdziwym szokiem. Doświadczył podwójnego sieroctwa. Pozostał jedynie ze swoim ojcem. Żyli skromnie i przykładnie. Mieli w tym smutnym życiu wspólne pasje: miłość do gór, piesze wędrówki oraz grę w futbol. Z biegiem lat wolnego czasu było coraz mniej, bo ambitny i pracowity Karol poświęcał się nauce. We wrześniu 1930 r. Lolek wstąpił do Państwowego Gimnazjum Męskiego im. Marcina Wadowity. Został prymusem, ale nie tylko dzięki wybitnym zdolnościom, lecz nade wszystko wytężonej pracy. Spośród wielu cech Karola na wyróżnienie zasługuje pobożność: szczera i charyzmatyczna. Dla wielu z otoczenia Lolka, chłopiec ten mógł być tylko księdzem. Karol się tego wypierał, gdyż łatwiej mu przychodziła zabawa w teatr, aniżeli dołączenie do grona kleryków. 14 maja 1938 r. osiemnastoletni Karol Wojtyła otrzymał świadectwo maturalne i pożegnał wadowickie gimnazjum. Następnym krokiem Lolka było podjęcie nauki na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie – kierunek polonistyka. Los rzucił Karola i jego ojca do Krakowa, dzielnica Dębniki, gdzie znajdował się rodzinny dom Emilii Wojtyły, z domu Kaczorowskiej. Dwa skromne pokoje wystarczały zupełnie ojcu i synowi, by mogli przetrwać okupację.  Nieoczekiwanie na Karola spada choroba ojca. Mimo prób leczenia, nie udaje się uratować Wojtyły. Umiera 18 lutego 1941 r. Od tego czasu 21. letni  Karol zostaje zupełnie sam. Następuje przełom w jego życiu. Pozbawiony możliwości studiowania podejmuje pracę w zakładach chemicznych  w Borku Fałęckim i w kamieniołomie w Zakrzówku. Po dwóch latach przenosi się do pracy w oczyszczalni wody, gdzie jest mu trochę lżej. Ma czas wolny, który wykorzystuje maksymalnie, by móc realizować swoje pasje. Prowadzi działalność literacką i artystyczną. Oddaje się dysputom filozoficznym i religijnym. Jest współtwórcą Teatru Rapsodycznego, do którego należy pięć osób. Wspólnie grają konspiracyjne spektakle. Niespodziewanie  na jednej z prób w 1942 r. Karol oświadczył, że zamierza studiować teologię. Był to dla wszystkich ogromny szok. Wojtyła wstąpił do tajnego Metropolitarnego Seminarium Duchownego w Krakowie i jednocześnie rozpoczął naukę na Wydziale Teologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. W dniu 29  lutego 1944 r. Karola potrąciła niemiecka ciężarówka wojskowa. Lekarze stwierdzili wstrząs mózgu i zatrzymali Karola na oddziale do 12 marca.  Z pomocą kardynała Adama Sapiehy alumn Wojtyła wraz z innymi klerykami zamieszkał w pałacu biskupim. Przestał chodzić do pracy, a tym samym musiał uciekać się do znajomości i szukać protekcji , by nie ścigano go za samowolne opuszczenie Solvaya. Dopiero koniec wojny pozwolił klerykom wyjść z ukrycia i rozpocząć normalne, jawne studia.

Rzymski student

,, Z tych wszystkich podróży i spotkań wyniosłem szacunek dla pracy apostolskiej, a nawet pewien podziw dla tych kapłanów, którzy z wielką determinacją poszukiwali zdechrystianizowanych ośrodków, pracując w nich jako księża – robotnicy, by w ten sposób zaznaczyć swoją obecność wśród tych, których Kościół utracił’’.

Jako kleryk i kandydat na kapłana Wojtyła otrzymał pozwolenie na pełnienie niektórych posług, np. udzielał chrztu, namaszczał chorych i prowadził nabożeństwa. Nie mógł – ze względu na konspirację – nosić sutanny. Późną jesienią 1944 r. Karol przyjął z rąk Sapiehy tonsurę, czyli poddał się postrzyżynom i od  tej pory nosił niewielki wygolony krążek na ciemieniu. Była to część ceremonii przyjęcia do stanu duchownego, którą zniósł dopiero papież Paweł VI w 1973 r. Warto zajrzeć do indeksu Wojtyły, jak zawsze ma najlepsze noty. Na 26 zdanych egzaminów, z 19 otrzymał najwyższą ocenę – celujący, z sześciu – bardzo dobry, jedynie z psychologii – dobry.

Od kwietnia 1945 r. do sierpnia 1946 r. Karol pracuje jako na uczelni jako asystent – prowadzi seminaria z historii dogmatu. Angażuje się w dysputy polityczne, piętnuje prawdę, że się jest ,,Polakiem, chrześcijaninem, człowiekiem”.1 listopada 1946 r. książę metropolita kardynał Sapieha osobiście wyświęcił Karola Wojtyłę na księdza. W Dzień Zaduszny świeżo upieczony ksiądz odprawił mszę świętą prymicyjną w Krypcie św. Leonarda na Wawelu. 15 listopada młody ksiądz Karol jedzie do Paryża, by stamtąd udać się wprost do Rzymu. Rozpoczyna się pierwsza zagraniczna podróż przyszłego Papieża: półtoraroczne studia w Rzymie. Każdą wolną chwilę, wraz z  przyjacielem Stanisławem Starowieyskim, poświęca na zwiedzanie Rzymu i okolic. Wiosną 1947 r. udają się obydwaj do San Giovani Rotondo, gdzie uczestniczą w mszy św. odprawianej przez kapucyna ojca Pio, słynnego stygmatyka. Wojtyle udaje się dotrwać w kolejce do spowiedzi u ojca Pio. Niektórzy świadkowie twierdzą, że ten, wysłuchawszy Wojtyły, klęknął przed nim i przepowiedział, że zostanie powołany na Tron Piotrowy i przeżyje zamach na swoje życie.

Jak większość studentów ks. Karol kwateruje w Kolegium Polskim przy Piazza Remuria. Dzięki zabiegom prymasa Hlonda – poproszonego przez Sapiehę – Wojtyle udaje się zamieszkać w Kolegium Belgijskim przy Via del Quirinale 26. Bez najmniejszych problemów zdaje  wszystkie egzaminy i otrzymuje tytuł uprawniający do nauczania w seminarium. Rozpoczyna się drugi, najcięższy rok nauki. Wojtyła pisze rozprawę doktorską ,,Zagadnienia wiary u świętego Jana od Krzyża’’ na 280 stronach i w całości po łacinie. Ta niezwykle trudna rozprawa dostaje najwyższe noty. Ksiądz Wojtyła nie otrzymuje jednak tytułu doktora Świętej Teologii, gdyż według obowiązujących na uczelni przepisów warunkiem jego przyznania jest opublikowanie doktoratu drukiem. A ubogi ksiądz z Polski nie ma na to pieniędzy. Dopiero w połowie 1948 r., już po powrocie do kraju, uzyskuje polski doktorat na podstawie pracy o wierze św. Jana od Krzyża.

15 czerwca 1948 r. Karol Wojtyła wraca do Krakowa i prosi o przyjęcie do zakonu. Wyjątkowo Sapieha nie wyraża zgody, dopatruje się w osobie Karola innego powołania, dla całego Kościoła.  Po wojnie brakuje księży, więc tymczasowo deleguje ks. Wojtyłę do galicyjskiej parafii w Niegowici.

Od Niegowici do kariery naukowej ks. Wojtyły

,, Dojechałem autobusem z Krakowa do Gdowa, a stamtąd jakiś gospodarz podwiózł mnie szosą w stronę wsi Marszowice i potem poradził mi iść ścieżką wśród pól, gdyż tak miało być bliżej. W oddali było widać kościół w Niegowici.  A był to okres żniw.”

Niegowić to jedna z najstarszych w Polsce parafii, założona w 1049 r. i obejmująca 13 wsi, ciągnących się po obu stronach Raby. Sama Niegowić to mała wioska w pobliżu Bochni, 50 km od Krakowa. Liczyła wtedy 200 mieszkańców, żyjących w większości w wylepionych gliną chałupach. 28. letni Karol Wojtyła trafił do ubogiej parafii w gorący lipcowy dzień 1948 r. w zniszczonej sutannie i rozdeptanych butach i ze starą wypchana walizką, zawierającą cały jego dobytek. Dochodząc do Niegowici ucałował ziemię. Gest ten powtarzał wielokrotnie jako papież, całując ziemię kraju, do którego przybywał z pielgrzymką.

Zamieszkał w skromnym domku, zwanym wikarówką. Do jego obowiązków należało nauczanie religii w czterech wioskach wokół Niegowici, odprawianie mszy i udzielanie sakramentów oraz odwiedzanie chorych i chodzenie po kolędzie. Większość czasu spędzał ks. Wojtyła wśród parafian. Wędrował do nich w deszczu i błocie, w zimowa zawieję i sierpniowy skwar. Poproszony o pomoc nigdy nie odmawiał. Niektórzy pamiętają go, jak z radością kopał rowy czy młócił zboże. Pomagał dzieciom odrabiać lekcje. W czasie siedmiu miesięcy posługi w Niegowici Wojtyła udzielił 13 ślubów i ochrzcił 48 dzieci. Prócz tego ks. Karol stworzył grupę teatralną i wystawiał przedstawienia. Organizował wycieczki do lasu i po okolicy, grał w siatkówkę. Ciekawostką jest fakt, że Wojtyła nigdy nie nauczył się dobrze jeździć na rowerze, miał kłopot z utrzymaniem równowagi.

 W marcu 1949 r. ks. Karol Wojtyła zostaje powołany przez arcybiskupa do objęcia nowej placówki. Tym razem miał to być kościół św. Floriana, położony prawie w centrum miasta, na Kleparzu, jeden z pięciu najstarszych kościołów w mieście.  Dla młodego wikarego była to najodpowiedniejsza parafia. W niej połączył działalność duszpasterską i wychowawczą z twórczością literacką i filozoficzną. Bardzo dobry kontakt utrzymywał Wojtyła z młodzieżą. Wspólne eskapady na łono natury, bądź wędrówki w góry stanowiły doskonałą lekcję religii zaprezentowaną wprost do młodych. Nie było tematów tabu. Każda kwestia, nawet najtrudniejsza, została rozpatrzona i dogłębnie przeanalizowana.

Z tego okresu pochodzą wiersze publikowane pod pseudonimem Andrzej Jawień i Stanisław Andrzej Gruda oraz dramat o bracie Albercie, wystawiany później jako ,,Brat naszego Boga’’. W połowie 1951 r. nastąpiły wydarzenia, które pchnęły księdza Karola do zupełnie nowych zadań…

Po powrocie z Rzymu i objęciu wikariatu w Niegowici ksiądz Karol Wojtyła powrócił do pracy doktorskiej o św. Janie od Krzyża. Zatrudnił nawet syna miejscowego rolnika, aby za niewielką opłatą przepisał pracę na maszynie. Chłopak, Stanisław Wyporek, zadanie wykonał, choć z tekstu nie zrozumiał ani słowa, bo była napisana najczystszą łaciną…, Ponieważ z powodu nieukazania się drukiem napisanej na Angelicum rozprawy o św. Janie od Krzyża ksiądz Wojtyła wrócił do Krakowa bez oficjalnego tytułu doktorskiego, pół roku później zdawał egzamin na tytuł magistra Wydziału Teologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Władze uczelni przychyliły się do jego prośby i uznały tajne seminarium z czasów okupacji oraz studia w Rzymie. Na egzaminie dostał najlepsze oceny z takich przedmiotów jak: filozofia chrześcijańska, studia nad Starym i Nowym Testamentem, podstawy teologii z liturgią, nauczanie, metodologia czy historia filozofii i otrzymał tytuł magistra.

Wiosną 1949 r. władze wydziału przyznały mu tytuł doktora teologii na podstawie rozprawy o św. Janie od Krzyża. Następnym krokiem w kształceniu Wojtyły była praca habilitacyjna pod tytułem ,,Ocena możliwości oparcia etyki chrześcijańskiej na założeniach systemu Maxa Schelera’’. Rada wydziału przyjęła ją jednogłośnie 12 grudnia 1953 r., jednak ks. dr Karol Wojtyła nie uzyskał habilitacji, gdyż nie wyraziło na to zgody Ministerstwo Oświaty, któremu podlegały wszystkie wyższe uczelnie. Ministerstwo zaś w tych czasach nie miało najmniejszej ochoty przyznawać duchownym tytułów naukowych. Ksiądz Wojtyła wrócił więc do dawnych obowiązków, koncentrując się na pracy wychowawczej z młodzieżą. W 1956 r. ksiądz Karol Wojtyła na dobre zadomowił się na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, w ostatnim bastionie teologicznym na polskich uczelniach. Wykładał tu m.in. teologię moralną i etykę małżeńską. Pod koniec roku zaproponowano mu objęcie Katedry Etyki, co było dla 36. letniego kapłana dużym wyróżnieniem. Mieszkał jednak nadal w Krakowie, z którego dojeżdżał 12 godzin pociągiem, nieustannie modląc się i czytając.

W latach 1957 – 1958 Wojtyła kursował między swoją Katedrą Etyki a krakowskim kościołem Sióstr Felicjanek, w którym wygłaszał cykl wykładów na temat ,,Współczesnej misji współczesnego lekarza’’. Szczególne miejsce poświęcił w nich stosunkowi do lekarzy dokonujących aborcji oraz współpracy Kościoła ze środowiskiem lekarskim. W połowie roku 1958 schorowany papież Pius XII podpisał nominację Karola Wojtyły na biskupa tytularnego Ombrii, a co za tym idzie – biskupa pomocniczego Krakowa. Fakt ten mocno zaważył na karierze naukowej ks. doktora Wojtyły. Obciążony dodatkowymi zajęciami na poważnym stanowisku, pracy naukowej mógł poświęcać coraz mniej czasu. Wkrótce Wojtyła z biskupa pomocniczego staje się arcybiskupem krakowskim.

Biskup Krakowa i ojciec Soboru Watykańskiego II

,,Lolek biskupem? Hm, hm, to już tak daleko? A mnie się ciągle wydaje, że nie tak dawno z Mundkiem nosiliśmy tego malucha na Skawę’’ -  powiedział Józef Homme, szkolny kolega Edmunda, starszego brata Karola, na wieść o nominacji księdza Wojtyły na biskupa pomocniczego w Krakowie.

Był upalny sierpień 1958 r. Wuj Karol spływał z przyjaciółmi w swoim ,,kaloszu’’ Łyną na Mazurach, kiedy do obozowiska przy plebanii w Świętej Lipce przyszła wiadomość z Warszawy, że księdza Wojtyłę wzywają na rozmowę do prymasa Wyszyńskiego oraz do Krakowa. Studenci, radując się tym awansem, a jednocześnie smucąc, że stracą przyjaciela i ulubionego nauczyciela, zanieśli go na rękach do autobusu. Czekając na nocny pociąg do Krakowa, nominowany na biskupa 38. latek w sfatygowanej sutannie zajrzał do warszawskiego domu sióstr urszulanek. Wszedł do pustej kaplicy i modlił się, leżąc na podłodze. Po kilku godzinach zaniepokojona siostra spytała, czy nie zechciałby zjeść kolacji. Nieznajomy odparł:,, Mam pociąg do Krakowa dopiero po północy. Pozwólcie mi tu pobyć. Mam dużo do pomówienia z Panem Bogiem. Nie przeszkadzajcie”. Po kilku dniach znów przywdział turystyczny strój i był wśród swoich studentów. Zapytany, czy nadal będzie ich Wujkiem, odpowiedział bez namysłu: ,, Nie ma powodu, żeby Wujek został zlikwidowany”. I pływał z nimi aż do 1978 roku, kiedy to – jak sam powiedział – przesiadł się z kajaka na Łódź Piotrową.

Uroczystą sakrą biskupią Karol Wojtyła otrzymał 28 września 1958 roku, w święto św. Wacława, w katedrze wawelskiej. Konsekratorami byli: metropolita lwowski arcybiskup Eugeniusz Baziak, biskup opolski Franciszek Jop oraz arcybiskup Bolesław Kominek, metropolita wrocławski. Biskup Wojtyła otrzymał w darze od parafian z Wadowic pastorał, infułę od zakonu benedyktynów z Tyńca, nową sutannę biskupią od ks. Ferdynanda Machaya, zaś szaty od przyjaciół z Teatru Rapsodycznego.Za dewizę biskupią wybrał sobie słowa ,, Totus Tuus ‘’ (Cały Twój), wyrażające oddanie się Chrystusowi i zawierzenie Matce Bożej. Na każdym liście czy też dokumencie podpisywanym przez biskupa Wojtyłę widnieją w prawym górnym rogu te słowa. Swój biskupi znak – krzyż z dużą literą M pod jego lewym ramieniem, Wojtyła przedstawił dopiero w połowie 1959 r.

Jesienią 1962 r. biskup Wojtyła wyjechał wraz z dziesięcioma biskupami do Rzymu na otwarcie pierwszej sesji Soboru Watykańskiego II. Wziął też udział w audiencji Papieża Jana XXIII dla polskich biskupów. W grudniu 1963 r., po zakończeniu drugiej sesji soboru, bp Wojtyła spotkał się z rzymską Polonią, po czym udał się na pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Wędrówka śladami Jezusa i apostołów zrobiła na nim duże wrażenie, czemu dał wyraz w szczegółowym liście do księży archidiecezji krakowskiej. Po powrocie do Krakowa Wojtyła znów zagrał władzy na nosie. Protestując przeciwko brakowi zgody na budowę kościoła w Nowej Hucie, przejechał tam i w skromnej kaplicy, przy trzaskającym mrozie, odprawił pasterkę.

30 grudnia 1963 r. Papież Paweł VI mianował biskupa Wojtyłę arcybiskupem metropolitą krakowskim. Oficjalnie nominację ogłoszono w styczniu 1964 r. Ks. doc. dr Karol Wojtyła został ordynariuszem krakowskim. Nie obyło się bez kłopotów. Kardynał Wyszyński nie chciał bowiem, by metropolitą krakowskim został biskup Wojtyła. Był on, bowiem arcybiskupem silnie broniącym niezależności Kościoła, a rozczarowane władze patrzyły na jego działalność z niepokojem. Liczne zajęcia duszpasterskie i zarządzanie diecezja dzielił Wojtyła z wyjazdami na kolejne sesje soboru. Po powrocie zawsze informował wiernych i księży o postępach prac w Watykanie. Obok duszpasterstwa w archidiecezji, krakowski metropolita zaangażował się w obchody jubileuszu Tysiąclecia Chrztu Polski. W wypełnionym kalendarzu starał się znaleźć czas na wakacyjne wyjazdy w góry lub na spływy kajakowe.   Po zakończeniu trzeciej sesji soboru, w listopadzie 1964 r., arcybiskup Wojtyła udał się z grupą polskich biskupów na Sycylię, a potem do Ziemi Świętej.

Po powrocie do Rzymu został przyjęty na prywatnej audiencji przez Papieża Pawła VI, któremu m. in. opowiadał o swojej pracy podczas okupacji w Solvayu. Papież przysłał mu potem w dowód uznania i sympatii paliusz. Pierwsze miesiące 1965 r. wypełniła intensywna praca nad redakcją soborowej ,, Konstytucji o Kościele w świecie współczesnym ‘’, w której arcybiskup Wojtyła szczególną uwagę zwracał na rolę świeckich oraz na rolę Kościoła w tworzeniu dóbr kultury. Ostatnią, czwartą sesję wypełniła dyskusja o wolności religijnej w Kościele. Podczas niej biskupi polscy wystosowali listy do episkopatów krajów Europy z zaproszeniem do udziału w uroczystych obchodach Milenium.

W październiku 1962 r. wraz z kardynałem Wyszyńskim i dziesiątką innych polskich biskupów Karol Wojtyła znalazł się w polskiej delegacji na rozpoczęcie Soboru Watykańskiego II. O paszport ubiegało się jeszcze 15. biskupów, ale otrzymali odmowę od władz. Mimo to polska delegacja była i tak najliczniejsza spośród wszystkich z obozu komunistycznego. Bp Wojtyła, choć najmłodszy z grupy, był najlepiej przygotowany do prac soboru. Czekając na jego otwarcie, biskup Wojtyła z radością przemierzał znane zakątki miasta. Znalazł też czas na krótkie wypady poza Rzym.

Niezwykle uroczyste otwarcie Soboru Watykańskiego II miało miejsce 11 października 1962 r. w bazylice św. Piotra. Przybywa Jan XXIII w otoczeniu Gwardii Szwajcarskiej, ale nie wchodzi lecz jest wniesiony do bazyliki w strojnej lektyce, zwanej sedia gestatoria. Na czas trwania prac zamknięto dla samochodów i pieszych cały teren wokół bazyliki. Sobór staje się największym w historii Kościoła zgromadzeniem hierarchii. Obok ponad trzech tysięcy ojców Kościoła przyjechała też 150. osobowa grupa ekspertów świeckich, czyli perito i obserwatorów. Po raz pierwszy jest wśród nich siedem kobiet.

Sobór zainicjował wszechstronną odnowę życia Kościoła, dokonał opisu prawd wiary chrześcijańskiej, rozluźnił restrykcje dotyczące mieszanych małżeństw, wskazał największe zagrożenia współczesnego świata, przypieczętował działalność ekumeniczną i otwartość na inne Kościoły. Ograniczono poza tym kompetencje kurii. Obowiązującą dotąd trydencką liturgię łacińską zastąpiono obrządkiem rzymskim w narodowych językach wiernych. Sobór stworzył 16 dokumentów: 4 konstytucje, 9 dekretów i trzy deklaracje.

Polski kardynał

 Kardynalski biret z rąk Papieża Pawła VI otrzymał w wieku 47 lat. Był jednym z najmłodszych żyjących purpuratów. Jego nominacja wzbudziła zdziwienie w polskim Episkopacie, w którym było wielu starszych arcybiskupów. Oznaczała niewątpliwie, że Paweł VI darzy Karola Wojtyłę specjalnymi względami.

Po nominacji Karol Wojtyła wygłosił słowa, które pokazują, jak wysoko stawiał sobie poprzeczkę: ,,Na drodze mego powołania, w szczególny sposób sprawdzić się muszę i potwierdzić moją wartość: od czego zależy, czy wygram, czy przegram swoje życie’’. Kardynalski ingres do archikatedry na Wawelu metropolita krakowski odbył 9. lipca 1967 r. W Rzymie przydzielono mu tytularny kościółek św. Cezarego Męczennika. Zaglądał do niego często z racji swoich licznych obowiązków w Rzymie. Był bowiem członkiem czterech kongregacji. Papież mianował go również konsultorem watykańskiej Rady do spraw Świeckich. W 1971 r. podczas Synodu Biskupów, kardynał Wojtyła bronił celibatu księży oraz wielokrotnie występował z tezą w obronie wolności sumienia i religii, jako nieodłącznym elemencie sprawiedliwości społecznej i politycznej. Kardynał Wojtyła coraz bardziej zacieśniał swoje stosunki z Pawłem VI.

W Polsce jedną z pierwszych decyzji nowego kardynała było zarządzenie odbudowy katedry wawelskiej i odnowienie grobów pochowanych w niej królów i królowych. Upoważnił też naukowców do otwarcia trumny ze szczątkami żony Kazimierza Wielkiego, Elżbiety i dokonania ekshumacji. W obecności kardynała otwarto trumnę Kazimierza Wielkiego, w której obok doczesnych szczątków króla znaleziono berło, jabłko, żelazny miecz, nakrycie wyszywane srebrną nicią i złoty pierścień z turkusem. Krypty królewskie poddano szczegółowym badaniom mikrobiologicznym na specjalne życzenie Karola Wojtyły.

Niecodziennym wydarzeniem było odwiedzenie przez kardynała 28 lutego 1969 r. synagogi w żydowskiej dzielnicy Krakowa – Kazimierzu. Wraz z proboszczem pobliskiej parafii weszli do synagogi z nakrytymi głowami. Był piątek i wierni modlili się w świątyni. Kardynał rozmawiał z członkami gminnej starszyzny, a potem wszedł do środka i przysłuchiwał się w skupieniu nabożeństwu. Dotychczas nikt w Polsce nie słyszał, by kardynał odwiedzał synagogę.

W swoim krakowskim mini papiestwie składającym się z 329. parafii, pracował nieustannie. Prawdziwy tryumf kardynała Wojtyły nastąpił w 1977 r. Po latach oporu komunistycznych władz i udręki z biurokracją, udało się wybudować kościół w Nowej Hucie – Bieńczycach, sztandarowym , ogromnym osiedlu klasy robotniczej. Mimo tego faktu, Wojtyła był ,, wrogiem numer jeden polski Ludowej’’ – tak sam o sobie powiedział kardynał do księdza Bardeckiego z ,, Tygodnika Powszechnego’’

Konklawe

16. października 1978 r. o godzinie 18. 18 z komina nad Kaplicą Sykstyńską uniósł się biały dym. Wkrótce oszołomiony świat poznał nowego Następcę Piotra – Papieża z dalekiej Polski, który jako chłopak powiedział w obecności kardynała Sapiehy, że wcale nie zamierza zostać księdzem.

Dnia 29 września 1978 r. tuż po godzinie piątej rano siostra Wincenta znalazła Papieża Jana Pawła I martwego w jego sypialni. Po 33. dniach  urzędowania zmarł – wedle oficjalnego komunikatu – na zawał serca.

Polski kardynał Karol Wojtyła poleciał do Rzymu z prymasem Stefanem Wyszyńskim na pogrzeb i drugie tego roku konklawe. Po pogrzebie, który odbył się 4 października, nastąpił dziesięciodniowy, najkrótszy z możliwych okres, poprzedzający kolejne konklawe.  Dla 111 kardynałów, mających wziąć udział w elekcji, był to czas przeglądu kandydatów, budowy sojuszy i poszukiwania większościowych koalicji. W piątek 13. października rano, kardynałowie zebrali się, by losować cele obok kaplicy Sykstyńskiej, w których mieli mieszkać podczas konklawe. Przez ten czas zupełnego odosobnienia od świata zewnętrznego wolno im kontaktować się jedynie między sobą. Zabronione jest posiadanie radioodbiorników i radiotelefonów. Nawet okna w celach zabija się deskami i zaciemnia. W dniu rozpoczęcia konklawe uczestnicy uroczyście przysięgają, ze nie zdradzą żadnych informacji o przebiegu głosowania, a jeśli słowa nie dotrzymają, przyjmą ,,ciężkie kary wedle uznania przyszłego papieża’’. Dotyczy to także służby, kucharzy, i pracowników technicznych.  Karol Wojtyła wylosował celę nr 91. Żelazne łóżko, prosty stół i krzesło, miednica do mycia i dzbanek na wodę – to całe wyposażenie celi. Na dziesięciu książąt Kościoła, zwykle w podeszłym wieku, przypada jedna toaleta i łazienka, przed którą często trzeba stać w kolejce. Ona też bywa wykorzystywana do agitacji przed głosowaniem.

Po mszy i uroczystej procesji kardynałowie odśpiewali ,,Veni creator Spiritus’’, a następnie opuścili kaplicę, by zebrać się ponownie następnego dnia. Po porannej mszy świętej w niedzielę 111 kardynałów zasiadło na krzesłach ustawionych bokiem do ołtarza i rozpoczęło się głosowanie. Ceremoniarz papieski wygłosił tradycyjną formułę, oznajmiającą początek konklawe, a najmłodszy wiekiem kardynał diakon zamknął drzwi kaplicy. Na konklawe składają się codziennie dwie sesje, podczas których kardynałowie wygłaszają mowy i głosują. Na każdą sesję przypadają dwa głosowania. Po napisaniu na kartce nazwiska kandydata, elektor wrzuca ja do urny. Jest nią złoty kielich. Następnie trzech kardynałów odczytuje każde nazwisko, a trzech innych nadzoruje.  Początkowo  wśród kandydatów pojawiały się nazwiska wyłącznie włoskich faworytów. W rezultacie nikt nie osiągnął wymaganej liczby dwóch trzecich głosów plus jednego, czyli 75.Kardynał Wojtyła dostał 5 głosów. Z komina w narożnym oknie kaplicy Sykstyńskiej unosił się czarny dym, uzyskiwany ze spalania mokrej słomy.

Wreszcie, po siódmym głosowaniu Wojtyła prowadzi, jednak brakuje mu wymaganej większości. Tuż przed godziną 17 sekretarz stanu zarządza ósmą kolejkę. Wojtyła słyszy, że głosowało na niego 94. kardynałów. Docierają łacińskie słowa zapytania: ,, Czy zgadzasz się?’’ Świadomy wszelkich trudności - przyjmuje. Następnie w hołdzie  dla swoich poprzedników przybiera imię Jana Pawła II. Wchodzi do białego pokoiku i przebiera się w papieskie szaty, spośród przygotowanych w trzech rozmiarach, przywdziewa największe. Wraca do kaplicy i przyjmuje od kardynałów przysięgę wierności. Każdy podchodzi i pada na kolana. Gdy przychodzi kolej na kardynała Wyszyńskiego, Papież wstaje, obejmuje go i przytula do siebie. W tym czasie z pieca na tyłach kaplicy Sykstyńskiej bucha biały dym, a na placu św. Piotra wśród czekających w napięciu wiernych podnosi się radosna wrzawa. O godzinie 18.44 na plac wkracza Gwardia Szwajcarska, a na centralnym balkonie pojawia się  kardynał Pericle Felici  i woła: ,, Oznajmiam wam radosną nowinę. Habemus Papam! – mamy Papieża!’’ A gdy 200. tysięczny tłum przycicha, dodaje: ,, Carolum Sanctae  Romanae Ecclesiae Cardinalem Wojtyla… Ioannem Paulum Secundum!’’

Na placu zapada cisza. Później w zdumionym tłumie pojawiają się szepty: ,,Czy to Murzyn?’’ Ktoś mówi: ,, To Polak!’’ W końcu nowy papież pojawia się w oknie, w czerwonej pelerynie, z paliuszem na piersiach i uśmiechem na twarzy. Mówi po włosku z nienagannym akcentem i wygłasza po raz pierwszy błogosławieństwo ,, Urbi et Orbi’’. Obok Papieża Jana Pawła II dyskretnie przemyka jego dotychczasowy kapelan i sekretarz ksiądz Stanisław Dziwisz. Zabiera z Kolegium  Polskiego walizeczkę Wojtyły i przenosi ja do pałacu Apostolskiego, gdzie nowy papież spędzi pierwszą noc.

Zamach

 W zbrodniczym zamachu z 1981 r. zawierają się niepojęte wciąż tajemnice: kto stał za Ali Agcą i jakim cudem Papież przeżył? On sam mówi: ,, Czyjaś ręka strzelała, a Inna Ręka prowadziła kulę’’. I dziękuje za ocalenie matce Bożej.

Dnia 13 maja 1981 r. o piątej po południu na placu św. Piotra Papież jak zwykle jechał swoim białym jeepem i ściskał wyciągnięte do niego ze wszystkich stron dłonie. Właśnie oddał rodzicom dziewczynkę, którą podali mu do samochodu. Była prawie dokładnie ta pora dnia co wtedy, gdy Karol Wojtyła został wybrany papieżem. Nagle usłyszano dwa strzały, gołębie wzbiły się w powietrze i zapadła przerażająca cisza. Tłumy zobaczyły jak auto zawraca, a ks. Stanisław Dziwisz podtrzymuje bezwładnego Papieża. Twarz Ojca Świętego była kredowobiała, spokojna, na ustach wykwitł nikły uśmiech. Dopiero po chwili na placu rozległy się krzyki i szloch. Strzały oddane przez Ali Agcę z pistoletu browning ugodziły Papieża w brzuch. Ojciec Święty bardzo cierpiał. Rozpoczyna się walka z czasem. Po ośmiu minutach Papież jest przed  Polikliniką Gemelli. Wiadomo, że konieczna jest operacja. W wyniku zamachu Papież stracił już trzy i pół litra krwi. Jest bardzo źle. Z bloku operacyjnego wychodzi lekarz i komunikuje ,że żaden z ważnych organów nie został uszkodzony. Kula, która ugodziła Papieża, minęła tętnicę główną zaledwie o milimetry. Gdyby arteria została uszkodzona, Jan Paweł II niemal natychmiast wykrwawiłby się na śmierć.

O 20.10 jest komunikat, ze operacja przebiega pomyślnie, a o 20.50 – że dobiega końca. Ale to nieprawda – będzie trwać aż do 23.25, kiedy to profesor Castiglioni powie dziennikarzom, że lekarze zrobili już wszystko, co  było możliwe, że teraz pozostaje oczekiwanie. I że nie ma żadnej pewności, co będzie dalej… Koło północy w sali reanimacyjnej Ojciec Święty budzi się z narkozy. ,, Czy odmówiliśmy kompletę?’’ – pyta czuwającego przy łóżku ks. Dziwisza. Niepewność i walka o życie Papieża nadal nie ustaje. Dopiero 23 maja lekarze podpisują komunikat, że życiu Jana Pawła II nie zagraża niebezpieczeństwo. Wraca on do Watykanu dopiero 3 czerwca i w dodatku okazuje się, że musi przejść ponowna operację, co oznacza nowy pobyt w klinice od 20 czerwca do 14 sierpnia. Opuszcza ja zdrowy.

Zamachowiec, Turek Ali Agca, został aresztowany na miejscu zbrodni, dzięki temu, że zaraz po strzałach rzuciła mu się dosłownie na kark stojąca w pobliżu młoda franciszkanka włoskiego Bergamo, siostra Letizia i uniemożliwiła mu ucieczkę. Agca krzyczał: ,, To nie ja, to nie ja!’’ Oskarżono go o próbę zamordowania Papieża, zranienie dwóch turystek, nielegalne posiadanie broni, ukrywanie tożsamości i posługiwanie się fałszywymi dokumentami. Rzymski sąd przysięgłych skazał 22 lipca 1981 r. Agcę na karę najwyższą, czyli dożywocie. Domysły i poszlaki na temat powiązań politycznych zamachowca i prawdziwych inspiratorów zbrodni nie ustają do dziś.

Papież pielgrzym

,, Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, Tej ziemi’’- wyprorokował Polakom Jan Paweł II w pamiętnym czerwcu ’79. Ten moment przyjmuje się za początek przemian w Polsce.

PIELGRZYMKI DO OJCZYZNY

Pierwsza pielgrzymka: 2-10 czerwca 1979 r.

W chwili lądowania na warszawskim Okęciu papieskiego Boeinga 727 zabrzmiały wszystkie dzwony w Polsce. Ponad 10 milionów Polaków widziało Papieża osobiście.

Druga pielgrzymka: 16 –23 czerwca 1983 r.

Telewizja robiła  wszystko, aby na ekranach odbiorników nie ukazały się, broń Boże, transparenty z napisem ,, Solidarność’’. Ojciec Święty i tym razem ,, przemawiał za nas i do nas’’. Druga pielgrzymka zmieniła sytuację w Polsce tak dalece, że już miesiąc po odlocie Ojca Świętego do Rzymu, 22 lipca 1983 r., generał Jaruzelski zniósł ostatecznie stan wojenny.

Trzecia pielgrzymka: 8 –14 czerwca 1987 r.

,, Podczas pierwszej pielgrzymki Papież nas budził, podczas drugiej – pocieszał. Teraz chce znacznie więcej – wymaga’’- pisał w ,, Tygodniku Powszechnym’’ Maciej Zięba.

Czwarta pielgrzymka: część I: 1 –9 czerwca 1991 r., część II: 13- 16 sierpnia 1991 r.

Jan Paweł II swoje przesłanie skierował do wiernych w oparciu o Prawo Najwyższe – Dekalog oraz o Przykazanie Miłości. Wyraził w ten sposób ogromną troskę o człowieka doby obecnej, który jest fundamentem Kościoła jutra.

Dziesięciogodzinna wizyta: 22 maja 1995 r.

Wizyta nieoficjalna, złożona przy okazji kanonizacji w Ołomuńcu na  Morawach Jana Sarkandra. Papież pragnie odwiedzić rodzinne miasto świętego, Skoczów, a przy okazji rzucić okiem na ukochane Beskidy. Wizyta trwała ponad dziesięć godzin.

Piąta pielgrzymka: 31 maja-10 czerwca 1997 r.

Polacy zobaczyli Jana Pawła II jako Papieża Dobroci, Ojca, który kocha swoje dzieci mimo wad, ale je strofuje. Daje im natomiast cenne rady, jak mają swoje życie osobiste i społeczne ożywiać duchem Ewangelii.

Szósta pielgrzymka: 5-17 czerwca 1999 r.

Najdłuższa, 13. dniowa pielgrzymka do Polski była wielkim wyścigiem. Organizatorzy rywalizowali między sobą o wielkość i okazałość ołtarzy, a wierni poszczególnych diecezji o to, kto więcej razy zagłuszy głos papieża okrzykami i brawami. Aura nie mogła zdecydować się, która wersja- zimno – ulewna czy też omdlewająco – upalna – będzie odpowiedniejsza dla tej wizyty.

Siódma pielgrzymka: 16-19 sierpnia 2002 r.

Podróż sentymentalna. ,, Aż żal odjeżdżać!’’ Jan Paweł II wie, że to już ostatnia podróż do miejsc, od których wszystko się zaczęło. Łza w oku i gest błogosławieństwa…

PIELGRZYM ŚWIATA

Papież Jan Paweł II to misjonarz świata. Wędruje przez wszystkie kontynenty, przychodzi do ludzi prostych, ubogich, biednych, nieszczęśliwych, zniewolonych, żeby im powiedzieć : Jesteście dziećmi Boga – jesteście więc dla Niego bardzo ważni! Należy wam się zatem wolność, należą wam się ludzkie prawa i szacunek dla waszego człowieczeństwa. Muszą to wiedzieć wasze rządy, wasi przywódcy, macie być przez nich szanowani.

2 kwietnia 2005 r. godzina 21.37

,, Przez te dni, modląc się o zdrowie dla Jana Pawła II, wiedzieliśmy, że ostatecznie zwycięży miłość. Nam się wydawało, że miłość, tak jak ją pojmujemy, domaga się, żeby wrócił do swojej pracy i służby. A tymczasem mądra Miłość zdecydowała inaczej’’.

2 kwietnia 2005 r. o godz. 21.37 Jan Paweł II odszedł do Domu Pana. Byliśmy i jesteśmy świadkami wielu niezwykłych zdarzeń, które pokazały, jak bardzo był kochany. Uroczystościom pogrzebowym towarzyszyła modlitwa miliarda ludzi. Rzym wypełnił się mieszkańcami całego świata: ,, Za trumną szedł cały świat’’.

Największym dobrem, jakie Pan Bóg przekazał nam za pośrednictwem Jana Pawła II, jest to, że cały świat widział, jak Ojciec Święty dojrzewał do swojego wielkiego spotkania twarzą w Twarz z Panem Bogiem – i może nas czegoś nauczył… Papież wyjął nas z czasu – z przestrzeni nieugiętej i nieposłusznej. I nagle zatrzymano świat, odbiorniki poczęły się nawracać, a ludzie przytulali się do obcych. Zapanowało narodowe osierocenie. Nigdy Polska nie była taka wspólna.

Świat cały stracił największego człowieka naszych czasów. Kościół stracił być może największego Papieża wszech czasów. My Polacy, straciliśmy największego Polaka wszech czasów. I niech się nikt nie dziwi i nie wstydzi łez, które płyną z naszych oczu, i smutku, który kryje się w naszych sercach. Po tych łzach, po tym smutku, niejeden nawet wrogi nam człowiek może powiedzieć: ,, Zobaczcie, jak Go miłował’’.

NIE ZOSTAWIAJ NAS… - przeczytaj i pomyśl

,, Wiem, że jesteś szczęśliwy!!!

Jesteś w niebie szczęśliwy, jeździsz na niebiańskich nartach, spotkamy Cię, ale dopiero, jak na to zasłużymy, kocham Cię i nigdy o Tobie nie zapomnę’’  - Kinia.

 ,, Jak wielki musiał być człowiek,  który wstrzymał życie innych ludzi i sprawił, że każdy uronił łzę, popadł w zadumę i zastanowił się, dokąd zmierza…- Iza.

,, Nie wiem, jak to jest możliwe, że tak bardzo Cię kocham, mimo iż nawet Cię nie spotkałem. Bardzo mi Ciebie brak’’.      – M. N.

,, W telewizji widziałem, jak Matka Teresa z Kalkuty oprowadzała Jana Pawła II po indyjskim przytułku. Widziałem dwoje Świętych’’ – Aleks.